A kto mi zabroni?

Na plaży pety od papierosów. Normalka. Są parawany więc można robić co się chce.

Zresztą komu potrzebny parawan:

Jesteśmy nad jeziorem, obok nas rodzina z dwójką małych dzieci. Mężczyzna palący papierosa, zrzuca popiół obok miejsca, w którym jego córeczka bawi się w piasku, a na koniec zakopuje peta tuż przy swoich nogach.

Pomyślałam, że mam jakieś zwidy. Jak tylko poczułam dym, znowu zaczęłam patrzeć w stronę sąsiada-palacza. Sytuacja się powtórzyła. A kto mu zabroni? Wolny chłop jest, to se robi co chce.

Na wakacjach więcej takich wolnych można spotkać. Albo śladów po ich obecności. W górach , nad morzem, nad jeziorem, w lesie, no i w mieście oczywiście, najlepiej wcześnie rano zanim firmy sprzątające zaczną oczyszczać chodniki.

Pewnego dnia wybraliśmy nad brzeg jeziora, który nie jest oblegany przez turystów. Była niedziela. Woda cudowna. Jezioro spokojne, gwar daleko od nas, cichy las tuż nad głowami. Piękne miejsce. Obserwując piękno natury można zachwycać się tyloma rzeczami. Zatrzymać się, patrzeć i chłonąć siłę. Dla mnie przyroda jest obrazem potęgi, pomysłowości, wrażliwości i miłości dla nas od Stwórcy.

Jak w takim miejscu mogą leżeć sterty plastikowych butelek? Jak można cieszyć się jakimś miejscem i zostawić tam śmieci? Czy to wyraz rozczarowania – brzydkie widoki, rzucę plastika, pokażę, że mi się nie podoba.  A może raczej brak umiejętności do poczynania takich refleksji.

Wierzę, że człowiek piękno ma wpisane w naturę. Im bardziej szczęśliwy, żyjący zgodnie ze swoim obdarowaniem człowiek tym więcej piękna potrafi dostrzec i stworzyć.

A kto mi zabroni? 

Łamanie wszystkich zasad wcale nie jest fajne, szczególnie kiedy biorą się za to niedojrzali albo głupi ludzie. Złamanie wszystkich zasad wcale nie jest wyrazem wolności, a na pewno od tego nie jest się „kimś”.

Nie dziwie się kiedy nastolatek tak mówi. To normalne, jest na etapie szukania własnej tożsamości. Jeśli nigdy nie otrzymywał odpowiedniego wsparcia, jeśli teraz też czuję, że nikt go nie wspiera to szuka na oślep. Czasami bezradnie, czasami głupio.

Jednak przeraża mnie kiedy taka dorosła osoba, która np. jest rodzicem, dorosłym dzieckiem, nauczycielem, sprzedawcą, lekarzem, politykiem albo sąsiadem, mówi: A kto mi zabroni?

Kto mi zabroni narażać życie innych ludzi, kiedy wyczerpany biorę kolejny dyżur pod rząd?

Kto mi zabroni działać pod wpływem emocji i groźbą zamykać buzię niezadowolonego dziecka.

Kto mi zabroni cieszyć się życiem i udawać że moi rodzice wcale się nie starzeją i nie wymagają opieki i zainteresowania.

Kto mi zabroni wygadywać że uprawianie seksu z dowolnymi osobami jest wyrazem mojej wolności i źródłem szczęścia.

Kto mi zabroni kłamać i oszukiwać klientów, by osiągnąć swój cel.

Żadna ze skrajności nie jest korzystna. Zarówno zbytnie koncentrowanie się na tym czego mi nie wolno, jak również ciągłe skupianie się na tym by nikt nie miał prawa mnie ograniczyć.

Przecież istnienie ludzkie ma tyle płaszczyzn, tyle aspektów do zbadania. W każdym jest ogromny potencjał do zrealizowania.

Do tego potrzebna jest odwaga, mądrość, wrażliwość, zaangażowanie, wytrwałość, to trzeba zdobyć, wypracować. Samo nie przyjdzie od robienia głupot i ciągłego powtarzania: A kto mi zabroni?

A kto mi zabroni? Brzmi jak manifest wolności a może jest krzykiem rozpaczy.

Bo jak przestać się kręcić w kółko? Jak znaleźć właściwy punkt odniesienia? Jak się zatrzymać  i zastanowić co w życiu jest tak naprawdę ważne? Dokąd zmierzam? Czy jeszcze mam szansę by żyć inaczej?

Kto mi zabroni trzymać w małym mieszkaniu w bloku owczarka niemieckiego, który za każdym razem, gdy zobaczy z balkonu przechodzącego ulica psa szczeka i z wielkim impetem uderza o metalowe barierki. Kto mi zabroni?

Kto mi zabroni siedzieć w tramwaju kiedy obok stoi starsza kobieta. Jak taka słaba i chora to niech w domu siedzi, a nie do tramwaju się pakuje. Pewnie udaje. Frajerem nie jestem, siedzie dalej. Brawo ja!

Albo kto mi zabroni słuchać muzy na cały regulator? Albo położyć panele i zaoszczędzić na gąbce.

Olewanie innych jest już na tyle trendy, że nawet spec od reklamy mebli pokazuje takiego wolnego perkusistę, który osiągnął sukces, bo dużo ćwiczył od dziecka. I chociaż : sąsiedzi dostawali szału, (jego) rodzice mieli to gdzieś. 

Zastanawiam się jak można dojść do takiego wniosku, że kosztem innych da się stać wolnym i szczęśliwym człowiekiem?

Powiem wprost nie jestem zwolenniczką takiego sposobu myślenia. Uważam, że to pułapka. Na początku, może wydaje się, że łatwiej jest koncentrować się na samym sobie, udowadniać że może się wszystko. Myśleć: ważne jest moje „tu i teraz”, bez kontekstu, liczę się JA. Nie ma dobra ani zła. Nie ważna jest przeszłość ani przyszłość. Człowiek budujący własne życie w oparciu o samego siebie, w końcu zacznie kręcić się w kółko jak pies wokół własnego ogona.

Nagle żadna rozrywka nie jest zbyt ekscytująca, żadna granica nie jest istotna. W końcu udajemy przed samym sobą, że jest dobrze gdy jest źle. Udajemy że tak powinno być. W zasadzie możemy mieć pretensje do samych siebie, ale nie znamy odpowiedzi więc lepiej siedzieć cicho udawać dalej a od czasu do czasu głośno zamanifestować: Jest super, mogę wszystko, bo kto mi zabroni!

Życie jest wystarczająco długie by zebrać plon tego co się zasiało. Jednocześnie w każdym momencie może stać się zbyt krótkie, by nacieszyć się własną codziennością.

Nie chodzi o to by bać się przyszłości. Lepiej odważnie i mądrze zacząć ją kreować.

Dlatego nie tylko na koniec roku, ale zawsze kiedy zaczynamy czuć że kręcimy się wokół własnego ogona, warto jest się zatrzymać i zapytać czy nadal zmierzam w dobrym kierunku, czy potrafię skupić się na tym co naprawdę ważne i wiem kto daje mi do tego siłę?

Czasami jest tak, że po prostu nie mamy siły i tu pomocne mogą być nagrania Andrzeja, które umieszczam, bo kto mi zabroni 😉 ?

 

 

Pozostaw komentarz

  1. Olga Says:

    🙂 dobrze powiedziane

  2. Bożena Burzyńska Says:

    Dzięki 🙂 Domyślam się, że nie ja jedyna spotykam się z takimi sytuacjami 😉

Pozostaw komentarz