Jak wyrwać się z bagna przeciętności?

Długo myślałam, że przeciętność to coś co nam się przydarza. Czasami słyszy się:”dopadła mnie rutyna-przeciętność, teraz próbuję sobie z nią poradzić.” Jedni zmieniają otoczenie, inni szukają jakiejś odskoczni. Przyjrzyjmy się przykładowi z życia zawodowego. Gdy rutyna jest zbyt mecząca, szukamy czegoś nowego, może inna firma, albo nawet branża. Jeśli zmiana pracy wydaje się zbyt drastycznym krokiem, to mamy nadzieję, że coś zmieni się po urlopie. A może wybrać na jakieś szkolenie, które mnie zainspiruje?

To jest wspaniałe, że zamiast uciekać zaczynamy działać. Znowu pojawia się smak życia, przynajmniej na jakiś czas. Dobrze! 🙂 Fajnie, kiedy umiemy zadziałać w sytuacji kryzysowej. Jednak owocne życie to coś więcej niż tylko reakcja na kryzys. To umiejętność tworzenia przyszłości, takiej o jakiej marzymy.

Mówi się, że moment kryzysu to okazja by zobaczyć albo przyjąć prawdę. To tak jak z mąką w szklance. Dopóki nie potrząśniemy szklanką wydaje nam się, że jest pełna. Ale po chwili potrząsania, okazuje się że jest w niej jeszcze sporo miejsca.

W życiu każdego człowieka jest taka dodatkowa przestrzeń, na to by dążyć do swoich marzeń. Jeśli sami jej nie wypełnimy, przeciętność wypełni ją za nas.

Przeciętność nie jest czymś co nam się przytrafia. Przeciętność, to osobista decyzja, godzenie się na mniej niż mogę z siebie dać. To nie jest istotne, że zazwyczaj podejmujemy ją nieświadomie.

Najczęściej zaczyna się od jednej dziedziny. Na zewnątrz wszystko wydaje się być w porządku. Może nawet znajomi dają nam do zrozumienia, że jest naprawdę dobrze. My działamy, nie chcemy stać w miejscu, tak jak niektórzy. W mediach społecznościowych możemy umieścić dowody na to, że jest super, a inni to „potwierdzą” swoimi  lajkami.

Sami widzimy, że patrząc z boku „nie jest źle”. Mamy za co być wdzięczni. Może nawet jesteśmy wdzięczni. Skąd wiec poczucie, że w jakiejś dziedzinie, życie przestało mieć smak? Zamiast smaku zaczynamy czuć niesmak… do samych siebie.

Nadrabiamy działaniami, przemyśleniami, próbujemy przekonać sami siebie, że wszystko jest w porządku. Przecież obraliśmy sobie jakieś kryteria poniżej, których nie schodzimy. Na przykład wmawiamy sobie:

Jestem znudzona swoim wyglądem, ale nie jest aż tak źle skoro…mieszczę w tamte spodnie.

Moje małżeństwo mnie nudzi, ale nie jest aż tak źle skoro… znajomi uznają nas za dobrą parę.

Nie mam dobrego kontaktu z dziećmi, ale nie jest aż tak źle skoro…

Zamiast myśleć i dążyć do tego czego pragniemy. Usprawiedliwiamy się, tym że „nie jest aż tak źle, skoro….”

Skoro jednak „wszystko jest w porządku” to dlaczego czuję niesmak do samej siebie?

Kiedy rozmawiam ze znajomymi wiem, że oni tego nie widzą. Sama nie chcę tego widzieć, bo być może kiedyś już próbowałam i nie wyszło. Być może pogubiłam się i nie wierzę, że mogę jeszcze odkryć dla siebie marzenie. A może po prostu boję się ciężkiej pracy, zmiany, tego całego wysiłku. Dlatego godzę się na przeciętność, czyli daję z siebie mniej niż mogę dać i powtarzam, że nie jest aż tak źle.

Jak więc wybić się z bagna przeciętności?

Bardzo lubię te historię, w której pewien człowiek udał się na spotkanie z mędrcem, aby zadać mu pytanie na czym polega życie. Mędrzec mieszkał w pięknym miejscu i chętnie spotykał się z ludźmi żeby z nimi rozmawiać. W odpowiedzi na zadane pytanie podał swojemu rozmówcy łyżeczkę, nalał na nią oliwę i polecił by ten przeszedł dookoła pałacu pamiętając że nie może rozlać ani kropli oliwy.

Mężczyzna wrócił zadowolony, że wykonał zadanie, z nadzieją, że usłyszy odpowiedź. Wtedy mędrzec zapytał go jak podobały ci się dzieła sztuki, które mam w swoim pałacu? Jakich przydatnych rzeczy dowiedziałeś się w rozmowach ze wspaniałymi ludźmi, których tu goszczę?

-Tak bardzo skupiłem się na tym, żeby nie rozlać oliwy, że nie zwróciłem na to wszystko uwagi.

– W takim razie spróbuj jeszcze raz.

Człowiek wrócił za jakiś czas i z ekscytacją opowiadał, jak bardzo jest zainspirowany, ile cennych przemyśleń usłyszał. Był zachwycony pięknem pałacu i dziełami sztuki, które się w nim znajdowały.

–  To niesamowite miejsce, tak bardzo cieszę się, że tu jestem.

Wtedy mędrzec spojrzał na łyżkę w jego dłoni, ale tam nie było już oliwy.

– To czego doświadczyłem sprawiło, że zupełnie nie zwracałem uwagi na oliwię, więc się rozlała.

I teraz łatwiej będzie ci zrozumieć odpowiedź na twoje pytanie. Życie polega na tym, żeby dążyć do upragnionego celu a jednocześnie czerpać z tej drogi jak najwięcej.

Właśnie dlatego nasze marzenia pojawiają się o rozmiar za duże, żebyśmy mogli do nich dorosnąć. Zbliżamy się do marzenia zewnętrze, ale także wewnętrznie. Więc marzenie jest jednocześnie celem i katalizatorem.

PRAKTYCZNE KROKI DO ZMIANY SYTUACJI

Jeżeli chcesz mogę teraz poprowadzić Cię poprzez bardzo praktyczny proces, dzięki któremu zbliżysz się do swojego marzenia. Gotowa? No to zaczynamy 🙂

Jak dziś wygląda twoja sytuacja?

Czy wiesz po czym poznasz, że twoje marzenie się spełniło?

W którym miejscu widzisz teraz siebie w drodze do swojego marzenia? W skali od 1 do 5, gdzie:

1 –  nie wiem jakie mam marzenie

2 –  znam marzenie ale nic z nim nie robię

3 – trwam w przeciętności, robię tylko tyle zagłuszyć wyrzuty

4 – angażuję się w realizowanie marzenia

5 – angażuję się i widzę realne efekty

Zaznacz, w którym miejscu teraz widzisz siebie?

Co robisz skoro jesteś właśnie tutaj?

przykładowo: Nauczycielka języka angielskiego Asia chce zarabiać określoną sumę. Lubi uczyć ale jest już zmęczona i sfrustrowana.

W skali od 1 do 5 dziś widzi się  na 3.

Co robi: uczy w szkole, ma kilka godzin lekcji indywidualnych, zapisała się na kurs typu „zwiększ swoje kompetencje”

Czy inni też widzą ją na 3, czy może więcej albo mniej?

Kto widzi ją na dalszej pozycji? Co ta osoba widzi czego Asia nie uwzględniła?

Jej koleżanka z pracy widzi ją na 4 . Asia wprawdzie nie zarabia dużo ale jest skuteczna w nauce, ma dobre metody, podejście do uczniów, ciągle się doszkala. Zatem koleżanka widzi jej duże kompetencje.

Jednak mąż Asi, który jest przedsiębiorcą ( jej zdaniem) uważa, że Asia jest na 2,czyli nic nie robi z marzeniem.

Co wie Asia, czego nie dostrzega jej mąż, skoro ona postawiła się na 3?

Dobre pytanie, na które Asia zna odpowiedź, ale może na początku waha się do niej przyznać, a może po prostu wcześniej na nią nie wpadła 🙂

Tak czy owak, po tym całym gdybaniu wracamy do początku. W jakim miejscu widzi się teraz nasza bohaterka?

Jest na 3. Jaką najmniejszą rzecz mogłaby zrobić, żeby móc stwierdzić że zaszła jakaś zmiana, która powoduje, że od tego momentu jest już na 3, 1 albo dalej?

Asia mogłaby wyznaczyć sobie takie zadanie i zrobić krok w stronę marzenia. Pokonać w sobie przeciętność, stagnację i niesmak samą sobą. Wziąć odpowiedzialność za marzenie i na nowo zacząć w nie wierzyć. Kolejne  zadania pomogą jej zyskać pewność siebie i sens działania.

Asia mogłaby tak postąpić, ale nie wiemy czy to zrobi, ponieważ jest całkowicie wymyślona 😉

Możesz napisać sobie dalsze losy Asi, ale to nic nie zmieni w twoim życiu.

Możesz też teraz zastanowić się w jakim jesteś miejscu. Odpowiedzieć na te pytanie, na które odpowiadała Asia.

Pomyśl:

Co możesz zrobić, żeby zauważyć najmniejszą odczuwalna zmianę w tej dziedzinie?

Teraz nie chodzi o wielką rewolucję, o to wszystko co wiesz że powinnaś zrobić, ale nie masz na to siły.

Chodzi o rzecz, która sprawi, że z punktu w którym jesteś, znajdziesz się o jedno konkretne działanie dalej.

Dla jednej osoby może to być wrzucenie opisu do zdjęcia na Facebooku, dla innej wykonanie telefonu do byłej klientki, żeby zaprezentować ofertę, a trzeciej jeszcze coś innego. W miarę działania nabieramy pewności i chęci żeby działać dalej.

Umiejętność stawiania sobie małego wyzwania, które rzeczywiście sprawia że odczuwamy realny postęp to droga, żeby wygrać z przeciętnością. Bierzemy odpowiedzialność i nie godzimy się na dawanie mniej niż możemy z siebie dać w danej chwili.

Jeśli masz już taką rzecz, którą możesz zrobić, zapisz sobie co to jest, kiedy to zrobisz i zrób to.

A kiedy tylko to zrobisz, zdecyduj jaki będzie następny krok. A następnie zapisz co to jest, kiedy to zrobisz i zrób to.

A kiedy tylko zrobisz… dalsze kroki znasz 🙂

Jeden krok nie sprawi cudu, nie zmieni całej rzeczywistości. Jednak ten jeden krok sprawi ze będziesz w innym miejscu. W ten sposób możesz pokonać przeciętność i na nowo nabrać sił i wiary by poczuć smak swojego marzenia.

Możesz osiągnąć sukces, gdy nikt w ciebie nie wierzy, jednak nigdy ci się nie uda, jeśli nie wierzysz w siebie.  (John Maxwell)

Działanie wymaga pewności siebie i  jednocześnie daje tę pewność. Dlatego najlepszym lekarstwem na brak pewności siebie jest mądre działanie.

Nie można podążać za marzeniami i jednocześnie pozostać w bezpiecznej strefie przeciętności.  (John Maxwell)

Ps. Jeżeli chcesz w praktyczny sposób odkryć i podążać za swoimi marzeniami to zapraszam Cię tutaj.

Po raz pierwszy (od dłuuuższego czasu) poprowadzimy wspólnie szkolenie „Jak realizować marzenia?” Podzielimy się tym, co od lat wdrażamy w życie i co pomaga nam rozwijać nasz potencjał. Sami będąc w podróży ku naszym marzeniom, chcemy też towarzyszyć Tobie i ubogacać się wspólnie. Zapraszamy 

Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://bozenaburzynska.pl/marzenia/

 

Pozostaw komentarz